Strona ks. Artura Aleksiejuka

Trwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - o ile nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic uczynić nie możecie.
(J 15, 4-5)

Święto Zwiastowania Najświętszej Bogurodzicy

25.03.2011 | Kategorie: Ojcowie Kościoła
Święto Zwiastowania Najświętszej Bogurodzicy
 
Św. Andrzej z Krety, Homilia na święto Zwiastowania Najświętszej Bogurodzicy, PG 97, 881-914)
 
1
Przyszła dziś radość wszystkich, uwalniając nas z pierwotnego przekleństwa. Przyszedł Ten, co jest wszędzie, aby wszystko napełnić weselem. Jak przyszedł? Bez straży przybocznej, bez zastępu aniołów, nie chełpiąc się pochodem, lecz spokojnie i cicho, by w ukryciu przed księciem ciemności roztropnością swą wyrwać chytremu wężowi cały rodzaj ludzki podstępnie przez niego ujarzmiony. Nie pozwoliła bowiem Jego względem nas niezmierzona dobroć, by miało zginąć tak wielkie dzieło, jakim jest człowiek, dla którego rozciągnął niebiosa, utwierdził ziemię, rozpostarł powietrze, rozlał morze, stworzył wszystko, co żyje. Bóg na ziemi, Bóg z nieba między ludźmi, Bóg, którego nie ogarnia żadne miejsce, niesiony w łonie Panny! Stąd natura ludzka napełnia się radością i otrzymuje początek boskości. Odrzuciwszy czcze i zwodnicze bogactwo grzechu, jak oblubienica przyozdabia się Stwórcy. Pierwsze nasze stworzenie otrzymuje odnowienie i stary świat odrzuca zaciągniętą przez grzech starość.
Niech raduje się niebo, niech wydadzą chmury sprawiedliwość, niech sączą góry słodkość i pagórki radość, bo ulitował się Pan nad swym ludem! Dziś staje się jawną ukryta przed wiekami tajemnica i wszystko w Chrystusie jako w głowie się odnawia. Dziś wszechtwórcza potęga prowadzi do końca wytkniętą niegdyś myśl stworzenia, aby sprawcy złego udaremnić od początku obmyślany względem nas zgubny zamiar. Dlatego radują się aniołowie, a z nimi ludzie i cały świat odnowiony wraca do siebie. Jakiż umysł to pojmie, jaki język wyrazi? Nie odda tego mowa, nie pojmą uszy.
 
2
Cóż to za uroczystość! Wesele całego stworzenia i naprawa rodzaju. Radosne to wieści Bożego miłosierdzia i zbawienia całego świata. Skąd, od kogo i do kogo przychodzące! Z nieba – „od Boga, do dziewicy poślubionej mężowi”. Cóż t o za dziewica? Co za mąż? Jakie ich imiona? Jej na imię Maria, a jemu Józef. Obydwoje byli „z domu Dawidowego”. Za czyją posługą i za czyim przybyciem? Przez archanioła Gabriela, posłanego z wysokości dla zdumiewającej sprawy. Wypadało bowiem, aby sługa Najwyższego zstąpił i przyniósł tajemnicę, która przewyższa nie słyszane dotąd rzeczy. Cóż to takiego? Przyjście Pana niewypowiedziane dotyczącej nas ekonomii objawienia, od wieków ukryty Boski plan i postanowienie. Gdzie, kiedy i dla kogo? „Do Nazaretu miasta galilejskiego, w szóstym miesiącu od poczęcia Jana” – aby zapowiedzieć przyjście Tego, który będzie w łonie. Zstępując z nieba na ziemski padół, przybył Gabriel do Nazaretu, do Dziewicy z wieścią o niewypowiedzianym planie zbawczym. Oto tajemnica pojednania ludzi z Bogiem. To właśnie dziś z radością czcimy: spokrewnienie Boga z ludźmi, ubóstwienie przyjętej natury, odnowienie naszego obrazu, zmianę na lepsze, podniesienie ku niebu i wejście do niego.
Stąd dziś wszystko się raduje, a cały duchowy zastęp niebieskich Potęg przystępuje do pojednania nas z Bogiem. Miły im jest nasz zwrot do Boga i droga do lepszego stanu. Współczują one bowiem i są miłosierne jako powołane dla posługi tym, którzy mają być spadkobiercami zbawienia. Niech więc cieszą się wszyscy, niech się raduje natura! Otwiera się niebo, ziemia przyjmuje w tajemnicy Króla. Nazaret, naśladując Eden, obejmuje w łonie Tego, który uprawił Eden. Ojciec miłosierdzia daleko odrzuconą naturę ludzką daje w zaślubiny jedynemu z siebie zrodzonemu. W posłudze tajemnicy podaje Gabriel Dziewicy „Witaj”, aby radość, jaką straciła pierwsza matka, odzyskała córka Adama z domu Dawidowego. Dziś Ojciec chwały litując się nad rodzajem ludzkim miłosiernymi oczyma spogląda na zepsutą w Adamie naturę. Dziś Dawca wnętrzności miłosierdzia objawia głębie swego serca i jakby wiele wody dla okrycia mórz wylewa miłosierdzie na naturę. Wypadało bowiem, aby Ten, „z którego wszystko, przez którego wszystko, w którym wszystko stoi”, zamienił naszą starą karę na miłosierdzie i chwalebną uczynił naturę, która w Adamie utraciła chwałę, i udaremnił zamysł ojca kłamstwa, którego dziełem jest pierwszy grzech i upadek człowieka.
 
3
Dlatego wielki król i praojciec Boga Dawid śpiewał niegdyś: „Miłosierdzie i prawda zeszły się, sprawiedliwość i pokój pocałowały się" (Ps 85, 11). Cóż innego to znaczy, jak miłosierdzie Syna względem nas, przez które Dawca miłosierdzia stał się nam podobny we wszystkim z wyjątkiem grzechu, aby grzech zgładzić, nas upadłych podnieść i naczynie upadkiem złamane uczynić nowym? Wskazał, iż prawdą, a nie tylko czczym obrazem jest objawienie się ludziom. Wziął bowiem od nas nie pozorne, jakby kto powiedział, ciało, lecz – kierując się miłością ku człowiekowi – przyjął ludzką substancję Ten, który jest ponad substancją. Wziąwszy naszą naturę i pozostając Bogiem, nie uczynił ekonomii czymś tylko pozornym, choć bez zmiany zachował swe Bóstwo. Skoro więc – według proroctwa – miłosierdzie i prawda zbiegły się razem, naprawdę „sprawiedliwość i pokój ucałowały się”. Sprawiedliwość – mianowicie wydany wyrok na tego, który oszukał pierwszych rodziców. Kiedy i przez kogo? Dziś, przez najwyższego Ojca. Ten, co z natury jest łaskawy i miłosierny, sprawiedliwie postanowił, aby Jego Syn Jednorodzony objawiając się w naszej naturze potępił przeciwnika. Pokój – który zaraz chór aniołów przy narodzeniu w ciele Syna, Księcia Pokoju, jednym głosem z nieba sławił, mówiąc: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli” (Łk 2, 14). Chwała – jaką rodzaj ludzki otrzymał od Chrystusa, wyniesionego ponad okrąg nieba, ponad wszelkie Księstwo, Moc i Potęgę – jak mówi wielki Apostoł. Pokój – jaki zjednał swym pośrednictwem, łącząc ziemię z niebem, przez który żyjącym na ziemi dał drogę powrotu do nieba. Dobra wola wreszcie – dzięki której sam Ojciec posłał do nas winnych swego umiłowanego Syna, aby Ten, postanowione w Nim przez Ojca zbawienie w nas wypełnił. Co właśnie teraz w dniu świątecznym czcimy, to Gabriel spełnia i jako pośrednik między Bogiem a ludźmi pierwszy zanosi do Dziewicy obietnicę wszelkiego pojednania.
 
4
Ojciec miłosierdzia litując się nad upadłym rodzajem ludzkim, pomny na dzieło rąk swoich, nie mogąc patrzeć ma ginących do końca, już pierwej podał w ręce Mojżesza wypisane na kamiennych tablicach Prawo. Gdy zaś „pisane Prawo nic nie wniosło do udoskonalenia”, posłał natchnionych Boskim Duchem mężów, naprzód widzących proroków, aby wszyscy wskazywali proste drogi Boga. A nawet gdy ci, do których zostali posłani prorocy, zatkali swe zmysły i nie poprawili się, nie odrzucił ich Stwórca, lecz z najłaskawszego i najczystszego swego łona wskrzesiwszy swego o równej władzy, potędze i miłości Syna, posłał Go do nas niegodnych, „na których zstąpiły końce wieków”, wiedząc, iż lepiej będzie zbawić winnych, niż wzgardzić takim stworzeniem i dziełem. Dlatego jednemu z przedniejszych aniołów zwierzył posługę tajemnicy i takie w swym majestacie zlecił zadanie: „Idź, Gabrielu, do Nazaretu, do miasta galilejskiego, w którym mieszka Panna poślubiona mężowi imieniem Józef, a imię Panny Maria”.
Do Nazaretu? Dlaczego? Gdyż Wszechmocny wybrał sobie najmilszą ozdobę dziewictwa Bożego jakby różę z miejsca ciernistego i z powodu proroctwa: „Ponieważ zwany będzie Nazarejczykiem” (Mt 2, 23). Kto? Ten, którego potem Natanael będzie głosił jako Syna Bożego i Króla Izraela. Zresztą zadaniem Gabriela jest służyć Boskim tajemnicom, jak to już widzieliśmy u Daniela. Idź do Nazaretu, miasta galilejskiego, i zanieś zaraz Dziewicy wesołą nowinę, którą straciła Ewa. Uważaj jednak, byś Jej nie przestraszył. Jest to wszak nowina radości, nie smutku, pozdrowienie szczęścia, nie utrapienie ducha. Jakież bowiem kiedy było czy będzie większe wesele dla ludzkiego rodzaju nad to, że ma uczestniczyć w Boskiej naturze i stać się jednym z Bogiem, że przez łączność z Nim będzie z Nim czymś jednym według natury i osoby? Cóż bardziej godne podziwu jak to, że Bóg zstąpił dla nas do łona mającej zrodzić niewiasty? Rzeczy niesłychane! Bóg w ciele niewiasty! Bóg w łonie! Ten, który za mieszkanie ma niebo, a ziemię za swój podnóżek, który jest wyższy od nieba, który jako współwieczny siedzi z Ojcem! Cóż bardziej dziwnego jak to, że Bóg w ludzkiej postaci jest widziany oczyma, choć nic nie traci na swym Bóstwie i tak natura ludzka widziana jest jako wszczepiona w Stwórcę, że cały człowiek, który wpierw w grzech popadł, wdziewa boskość?
 
5
Cóż na to Gabriel? Gdy to usłyszał i poznał polecenie potwierdzone wprawdzie Boskim wyrokiem, lecz moc jego przewyższające, stanął między strachem i weselem – ani nie mając wyraźnej śmiałości, ani nie uważając za bezpieczne się sprzeciwić. Idąc jednak za Bożym rozkazem zleciał do Dziewicy. Przybywszy do Nazaretu, stanął w domku, jakby się namyślając i wahając, pogrążony w myślach, tak ważąc w duszy: Jak mam wykonać myśl Bożą? Czy szybko wejść do komnaty? Czy nie przestraszę Dziewicy? Czy mam iść powoli? Lecz będzie to wyglądało, że ukradkiem wchodzę do Panny. Czy pukać do drzwi? Ale jak? Nie leży to wszak w naturze aniołów i nic materialnego nie stoi na przeszkodzie temu, który jest bezcielesny. Czy wpierw otworzyć bramę? Lecz potrafię wejść i przy jej zamknięciu. Czy mam zawołać po imieniu? Może Ją przestraszę? Tak więc postąpię: zgodnie z myślą Tego, który mnie posłał, uczynię to delikatnie, nadmieniając o planie zbawienia ludzkiego rodzaju. Plan ten, choć wydaje się nowy, pełen jest miłosierdzia, jest znakiem pojednania. Jak więc iść do Dziewicy? Co Jej najpierw powiem? Czy mam wyrazić szczęśliwą wieść radosną, czy zamieszkanie mego Pana? Czy przyjście Ducha Świętego, czy zacieniającego Najwyższego? Pozdrowię Dziewicę, zapowiem cud, przystąpię bliżej, pozdrowię, powiem spokojnie: „Bądź pozdrowiona” – będzie to wstępem do dalszej rozmowy. Ten jeden wyraz nie wywoła u Panny strachu, a dobrze Ją usposobi. Zacznę więc od radości, oznajmiając Jej znak. Tak radosnym słowem pozdrawia się królową. Bo radosna to chwila, miły rozkaz – plan zbawienia, początek wielkiego wesela.
Gdy to archanioł w sobie ważył, znalazł się w mieszkaniu i zbliżywszy się do komnaty, w której przebywała Dziewica, w milczeniu stanął u drzwi i wszedłszy rzekł do Niej spokojnie: „Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą” (Łk 1, 28). Ten, który był przed Tobą, dziś jest z Tobą. Wnet będzie z Ciebie – pierwsze w wieczności, drugie w czasie. Co za niezmierzone miłosierdzie! Co za dobroć! Nie wystarczyło zaznaczyć radość, wskazał sprawcę radości ze zrodzenia z Dziewicy. Słowa „Pan z Tobą” zaznaczają obecność Króla, który cały oblókł się w Niej w ciało, choć nic nie stracił ze swej chwały. Bądź pozdrowiona, Pan z Tobą! Witaj, przyczyno radości, dzięki Tobie zgładzona została kara, a w jej miejsce przyszło usprawiedliwienie! Witaj, prawdziwie błogosławiona, witaj, przesławna, witaj, wspaniała świątynio chwały! Witaj, święty pałacu Króla, witaj, komnato, w której Chrystus poślubił ludzką naturę, witaj, przed narodzeniem wybrana przez Boga, witaj, pojednanie Boga z ludzkością, witaj, skarbie nieśmiertelnego życia, witaj, niebie, witaj, od nieba wyższe mieszkanie chwały Słońca, witaj, miejsce nieogarnionego Boga, ogarnionego w Tobie, witaj, święta ziemio dziewicza, z której nowy Adam posłużył się niepojętym Bożym stworzeniem, by zbawić starego, witaj, święty zaczynie Boży, którym skropiona cała ludzkość i w nim z jednego ciała Chrystusa ukształtowana w chleby złączyła się w jedno cudowne ciało! Bądź pozdrowiona, Pan z Tobą, który powiedział: „Niech się stanie światłość, niech się stanie firmament” i inne Jego twórczej wielkości dzieła. Witaj, Rodzicielko niewypowiedzianej radości, witaj, nowa arko chwały, na której spoczął Duch Boży! Arko, w której Ten, co z natury jest święty, w dziewiczym warsztacie natury we wcieleniu w przedziwny sposób zebrał sobie uświęcenie nowej chwały – nie przestając być tym, czym był, i nie zmieniając się, lecz przybrawszy sobie to, czym nie był, gdyż jest dobry! Witaj, złota krużo, nosząca Tego, który uczynił słodką mannę, który niewdzięcznemu Izraelowi wytoczył miód ze skały! Witaj, zwierciadło wiadomości, w którym sławni prorocy wyrazili mistycznie niezwykłe zniżenie się do nas Boga! Witaj, czysta szybo, przez którą ci, co w smutnym cieniu grzechów byli otoczeni cieniami, wschodzące z nieba z chwałą przyjmując Słońce sprawiedliwości, dziwnie zostali oświeceni! Witaj, chwało wszystkich proroków i patriarchów i najprawdziwsza tłumaczko niezgłębionych prawd Bożych!
 
6
„Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twego łona” (Łk 1, 42). Prawdziwie jesteś błogosławiona. Albowiem pobłogosławił Cię Bóg jako swe mieszkanie, gdyś ojcowskiej chwały pełnego człowieka Chrystusa Jezusa i zarazem Boga, z których i w których naturach składa się On tu doskonały, w niepojęty sposób nosiła w łonie. „Błogosławiona jesteś między niewiastami”. Tyś skarb niebieski, w którym są ukryte wszystkie skarby mądrości i umiejętności, obejmowała w swym dziewiczym skarbcu. Prawdziwie jesteś błogosławiona, której „łono stogiem siewu" (Pnp 7, 3), ponieważ owoc błogosławieństwa Chrystusa – kłos nieśmiertelności – bez nasienia i bez niczyjej uprawy w bogatym żniwie i po przyprowadzeniu wielu radujących się wydałaś owoc rolnikowi ludzkiego zbawienia. Tyś prawdziwie błogosławiona, Tyś jedyna z matek. Stwórcy swemu za Matkę przygotowana, nie znała tego, co dotyczy matek. Twe wielkie dziewictwo nie zostało skalane macierzyńskim zrodzeniem, gdyż Twe dziewicze potomstwo zachowało nietknięte znaki Twej czystości. Prawdziwie jesteś błogosławiona, Ty jedna bez męża poczęłaś w łonie Tego, który rozciągnął niebiosa i dzięki Twemu dziewictwu uczynił ziemię niebem. „Błogosławiona jesteś między niewiastami”, Ty jedna jakby w spadku otrzymałaś błogosławieństwo, które Bóg przez Abrahama "obiecał narodom. Prawdziwie jesteś błogosławiona, Ty jedna byłaś matką błogosławionego Syna Jezusa Chrystusa i Zbawiciela naszego, dzięki Tobie narody wołają: „Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie!” „Błogosławione imię chwały Jego na wieki, napełni się chwałą Jego cała ziemia – tak niech się stanie, tak niech się stanie!”
„Błogosławiona jesteś między niewiastami!” Ciebie błogosławią pokolenia, sławną nazywają królowie, wielbią książęta, Twego oblicza wzywają bogaci z ludu i dziewice za Tobą idąc, zdążają „do świątyni królowej”. „Błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ciebie Izajasz widząc proroczymi oczyma nazwał „prorokinią i dziewicą”, „muzeum” i „ogrodem”, „widzeniem”, „rozdziałem księgi”, „znaczoną pieczęcią”! Prawdziwie błogosławiona jesteś. Ciebie Ezechiel nazwał „wschodem” i „bramą zamkniętą”, przez którą ma wejść sam Bóg i która znów ma zostać zamknięta, Tyś jedna prawdziwie błogosławiona. Ciebie Daniel ujrzał jako wielką górę, a ów przedziwny Habakuk jako „górę cienistą, na której spodobało się Bogu mieszkać”, proroczo wyśpiewał. „Błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ciebie Zachariasz w boskich rzeczach najbystrzejszy widział jako „złoty świecznik siedmioramienny”, oświecony siedmioma charyzmatami Boskiego Ducha. Prawdziwie błogosławiona jesteś, raju duchowy życiodajnego drzewa zbawienia. Ty masz w sobie samego siewcę Edenu Chrystusa – Chrystusa, który niewypowiedzianą mocą na kształt rzeki, z Twego płodnego łona wyszedłszy, czterema jakby początkami okręgu ziemi nawadnia kształt płynącej Ewangelii. „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony owoc Twojego łona”; owoc, z którego praojciec Adam, jedząc, wyrzucił starą polewkę, przez którą domieszał pokarm oszustwa; owoc, z którego spływa słodkość goryczy drzewa oczyszczając człowieczeństwo; owoc, który błądzącemu na pustyni Izraelowi wyprowadził przechodzące w rzeki źródła, wody Mara uczynił słodkimi i bez pracy spuścił chleby, nowy rodzaj pokarmu. Błogosławiony ów owoc, który niepłodne i gorzkie wody przez Elizeusza wlaniem soli uczynił pitnymi i płodnymi. Błogosławiony, który w nietkniętej latorośli dziewiczego łona zakwitł jako dojrzałe winogrono. Błogosławiony owoc, z którego tryskają źródła „wody skaczącej na życie wieczne”; owoc, z którego powstaje ów życiodajny chleb, ciało Pańskie, i dany jest zbawczy napój, kielich nieśmiertelności. Błogosławiony owoc, który jako święty sławi wszelki język niebiańskich, ziemskich i podziemnych, potrójnej jednością uświęcającej w Trójcy boskości jednej jej udzielając tożsamości istoty, osób zaś jednym rozkazem panujących rozróżnieniem: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twego łona”.
 
7
„Ona zatrwożyła się na te słowa i rozważała, co miało znaczyć to pozdrowienie” (Łk 1, 29). Zmieszała się nie jakimś raniącym duszę niedowierzaniem, nie, lecz ostrożnością względem nowości wypowiedzi, jakby widzenie miało znaczyć złą wróżbę, by Jej nie zdarzyło się to, co Zachariaszowi niegdyś w świątyni, gdy kara przeniosła się na głos, niepłodność zamieniając w niemotę. Jako wolna od wszelkiej winy i pożycia z mężczyzną, zatopiona w kontemplacji rzeczy niebieskich podjęła w myślach spowodowany pozdrowieniem niepokój. Przystało bowiem Jej nieśmiałej i jakby niezdolnej do odpowiedzi popaść w wątpliwość i dopiero po refleksji z rozwagą nastawić uszy mówiącemu. Stąd słusznie dodał ewangelista: „Rozważała", w czystym umyśle jak w sądzie dochodząc i badając, co pomyśleć, aby nie powiedzieć czegoś lekkomyślnie, „co miało znaczyć to pozdrowienie”. Jako szlachetnie urodzona córka Dawida, znała prawdopodobnie Pismo św. i myśli swe zaraz zwróciła na upadek pierwszej matki i na innego tego rodzaju stare historie. Dlatego słusznie napisał o Niej ewangelista, iż rozważała, aby zaznaczyć Jej bystrość i wiedzę niezachwianą, mocną. Bez tego bowiem stwierdzenia nie wypadało mu Jej pozdrawiać. Zresztą chcąc ten niepokój duszy usunąć, nic nie powiedziała, lecz samym zachowaniem się, nieco zdradzając wątpienie, okazała stan swego umysłu, postawą zamiast głosem wskazując, „jakie by to było pozdrowienie”, jakby powiedziała: Czy ja sama wśród kobiet wprowadzę nowy sposób natury? Czy to możliwe, bym ja jedna nosiła w łonie bez pożycia z mężem? Kim jest i skąd przybył ten, który mi przyniósł taką wiadomość? Czy człowiekiem jest, który to mówi? Zjawia się wszak jak bezcielesny. Czy mam go uważać za anioła? Lecz mówi jak człowiek. Nie wiem, co widzę, i wątpię w to, co słyszę.
 
8
Cóż na to Gabriel? Gdy tylko zauważył zaniepokojenie u Dziewicy, na nic innego nie zwracając uwagi, rzekł: „ Nie lękaj się, Mario, znalazłaś łaskę u Boga”. Najpierw usunął bojaźń, potem pobudził do ufności. „Nie lękaj się, Mario, znalazłaś łaskę u Boga”. Łaskę utraciła Ewa. Mówiąc „łaskę”, usunął wątpliwość i to, co wydawało się podstępne. W słowach „znalazłaś łaskę u Boga” wyraźnie chciał oddalić od Dziewicy wszelką bojaźń: „Nie lękaj się, Mario”. Nie jest to podstęp, nie przyszedłem z zamiarem oszustwa, nie mówi wąż syczący, nie jestem zwiastunem ziemskim. Przyszedłem z wysokości, przynoszę Ci radosną nowinę – i nie jaką bądź wieść radosną, lecz wieść pełną radości. „Nie lękaj się, Mario” – nie jest to pozdrowienie szydercze ani wieść smutna.
„Pan z Tobą”, Ten, który daje wszelką radość, który jest świata całego Zbawcą. Ten jest z Tobą, który nie będąc odłączony od łona Ojca począł w Twoim łonie. Nazwałem Cię pełną łaski, aby zaznaczyć radość z okazanej w Tobie tajemnicy. Nazwałem Cię pełną łaski, bo całą łaskę poczęłaś w łonie i prawdziwie miłą przez blask Boskich charyzmatów szatą. „Pan z Tobą” – powiedziałem, aby zaznaczyć władzę Tego, który wcześniej był w Tobie. On bowiem jest Panem i Bogiem mocnym, Księciem pokoju, Ojcem przyszłego wieku, Twym Synem i Zbawcą całego świata. „Pan z Tobą”. Łaska i prawda z Tobą, Ojciec łaski i Źródło prawdy. „Nie lękaj się, Mario, Pan z Tobą”. Ten, który ma moc panowania, Syn Ojca światłości, z Niego od wieków i w czasie z Ciebie wedle ciała zrodzony, Ten, który cały w górze na łonie Ojca i cały na ziemi jest w Twym łonie. On jest z Tobą i w Tobie. Wcześnie wszedł i, wstąpiwszy do Twego łona, w Tobie znalazł miejsce Ten, którego z natury nie może objąć miejsce. „Nie lękaj się, Mario, znalazłaś łaskę u Boga”. Łaskę, jakiej nie otrzymała Sara, nie znała Rebeka, o jakiej nie wiedziała Rachel. „Znalazłaś łaskę”, na jaką nie zasłużyła ani sławna Anna, ani jej przeciwniczka Fenanna. One bowiem z niepłodnych zostały matkami, straciwszy dziewictwo, a Ty choć zostałaś matką, cieszysz się nienaruszonym dziewictwem. „Nie lękaj się, znalazłaś łaskę u Boga”. Znalazłaś łaskę, jakiej nikt od wieków nie znalazł. Jakaż bowiem podobna od Boga łaska?
 
9
„Znalazłaś łaskę u Boga, oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus”. Co za cudowne wydarzenie! Najpierw rozwiał wątpliwość, potem wyjaśnił mowę. Patrz, jak szybko dokonują się wielkich rzeczy! Usuwa bojaźń, obiecuje łaskę, zapowiada poczęcie, przepowiada narodzenie, przedstawia imię dziecka. I nie koniec na tym. Aby pokazać moc Syna, jeszcze dodał: „Będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Dawida; będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Widzisz, jak oddalił strach Dziewicy? Widzisz, jaka ufność wstąpiła w Jej serce? Nazywając dziecię Synem Najwyższego i Dawida Jego ojcem, zaraz podniósł cały Jej umysł, jak to widać dalej. Patrz też na roztropność Dziewicy. Gdy to usłyszała i poznała niewzruszony Boży wyrok, powiedziała do anioła: „ Jak to się stanie, skoro nie znam męża?” Rzecz nową mi obiecujesz. Zapowiadasz mi to, co przewyższa naturę. Nie znam wszak małżeństwa. Zostałam wprawdzie poślubiona, ale nie oddana mężowi. Oblubienicą tylko jestem i nie jako męża znam Józefa. Choć z nim wspólnie mieszkam, to jednak z nim nie współżyję. Niepłodne i nie uprawiane me łono. „Jak to się stanie, skoro męża nie znam?” Czy sama natura uczyni mnie matką – bez małżeństwa? Czy sama ponad naturę w nieznany naturze sposób wprowadzę zrodzenie? Nie dopełniłam małżeństwa, nie doświadczyłam męża, nie poznałam Józefa. Znam opiekuna, nie męża – „jak więc to się stanie?”
Odpowiada zaraz Gabriel i trudność pytania łagodzi subtelnością odpowiedzi. Pyta: Co mówisz, Najświętsza? Czemu takie rzucasz słowa? Przyszedłem z nieba, przynosząc nowy sposób poczęcia. Nie z ziemi do Ciebie mówię. Powiedziałem: „Pan z Tobą”, a Ty: „Jak to się stanie?” – czyli odpowiadasz wątpiąco. Oznajmiam Ci Tego, który mą obecność ubiegł wstąpieniem do Twego łona. A Ty mówisz mi o mężu i ziemskim narodzeniu, pytając: „Jak to się stanie?” Pomyśl, jak zakwitła gałązka, jak skała wydała wodę? Jak ogień przez gaj przeszedł, a krzewu nie spalił? Wierzysz w tamto, więc nie przecz temu. Ten, co to wszystko uczynił, jest tym samym, którego w łonie będziesz nosić. Zostaniesz matką nowym prawem ponad naturą poczętego płodu. Nie tak jak Elżbieta, ani jak Twa matka Anna. Te bowiem po przyjęciu nasienia zostały matkami, Ty zaś porodzisz dziecię, które w Tobie zamieszkało bez nasienia męża. A jeśli dalej podnosisz wątpliwość w sposób, to Ci jeszcze wyraźniej powiem.
 
10
„Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego zacieni Cię”. Bo nie z woli ciała narodzi się Ten, którego zwiastuję. Nie uprzedzi zrodzenia przez Bożą Matkę rozkosz ciała – przewyższa ono bowiem granice natury. Ponieważ nie ma naturalnego charakteru, musi pochodzić od wyższej siły. Nie będzie też przy tym żadnej namiętności, towarzyszącej zawsze ludzkiemu narodzeniu, jak nie towarzyszyła ona wiecznemu. „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego zacieni Cię”. Patrz na objawienie tajemnicy Trójcy! Mówiąc o Duchu Świętym nie o innym powiedział, jeno o Pocieszycielu. Przez moc Najwyższego wyraźnie wskazuje na Syna. Albowiem w słowie „Najwyższego” rozumie się też Osobę Ojca. Słowa zaś „zacieni Cię”, to, sądzę, wyrażają, co niegdyś wnikliwymi oczyma widział Habakuk, nazywając dziewicę „cienistą górą” niemalże własnymi barwami namalowaną, przedstawiając moc zacieniającego Ducha, który sam przedziwne w niej jakby mieszkanie dla wcielenia wzbudził i, jakby na pustyni uczuć, w onym czystym i wolnym od wszelkiego ziemskiego przywiązania dziewicy łonie, zbudował nie rękami ową świątynię ciała – jak to z dalszych słów wynika.
Powiedział bowiem: „Dlatego Święte, które z Ciebie się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1, 35). Ten, który z Ducha Św. przez Ojca w niepojęty sposób od wieków istniejący stał się dzieckiem, słusznie będzie Świętym i Synem Najwyższego nazwany, jako odwieczne Słowo Najwyższego istniejący. Jasno więc okazane zostało Dziewicy, co, skąd i jakie było to, co w Niej i z Niej się poczęło, co też było mającym się narodzić Synem Bożym. Aby zaś jeszcze wyraźniej i pewniej siłę mowy jej okazać, przypomina poczęcie Elżbiety. Jakby powiedział: Ten, który wbrew nadziei mógł uczynić zdolną do wydania potomstwa będącą w podeszłym wieku, uczyni też to w wyższy sposób i z dziewicą. Dlatego dodaje: „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37). Gdy to Dziewica usłyszała, a raczej w sercu oświeconym światłem mieszkającego w Niej Ducha pojęła, przejęta miłą wieścią cała1 się uradowała. I tak, jak wspomina Pismo o Dawidzie, pokazała się piękna i miła, zachwycona cudem i ujęta pozdrowieniem, bo też ta mowa pełna była niewypowiedzianej radości. Tak łatwo i jasno przekonał Gabriel Dziewicę do przylgnięcia do cudu po onych słowach: „Dla Boga nie ma nic niemożliwego”.
 
11
Cóż mówi dalej ewangelista? „Powiedziała Maria: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38). Czy widzisz roztropność? Czy widzisz wzniosłość wielkiej skromności? Gdy zrozumiała poczęcie i narodzenie Dziecka, kim i czyim Ono będzie Synem, jakie Jego imię, na czyim zasiądzie tronie i gdzie będzie panowało, pełna radości odpowiedziała: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. Jakby powiedziała jawnie: Jestem gotowa i nic nie stoi na przeszkodzie. Jest duch ochoczy, jest nietknięta, oddana tylko Stwórcy. „Oto ja służebnica Pańska”, skora do posłuszeństwa, gotowa do służby, chętna do poczęcia. „Niech mi się stanie według słowa twego”. Ponieważ wszystko, co zwiastowałeś, jest dobre, wszystko, co się stanie, jest pełne radości i najwyższej chwały. „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. Co za cudowna ekonomia! Co za wielka łaska! Wzniosła odwieczna myśl i mądrość! Prawdziwie Duch Święty zamieszkał w Dziewicy, zacieniła Ją moc Najwyższego – według Bożego postanowienia i mądrości.
„I odszedł od Niej anioł”. Spełnił zlecone mu zadanie. Odszedł od Niej anioł, ale nie opuścił Jej Pan, ciałem opisany, choć bez ciała, nieogarniony, choć w ciele i zamknięty w łonie Panny. Tamten zwiastował Tego, który miał przyjść, poczętego z Dziewicy dla zbawienia ludzkiego – Ten przyjął naszą naturę, w sobie ją odnowił, przywróciwszy jej obraz i pierwotną godność, straconą z winy pierwszych rodziców. I wstąpiwszy do nieba „zasiadł na wyżynach niebieskich, nad wszelką Zwierzchnością, Władzą, Mocą i wszelkim imieniem, wzywanym w tym wieku i w przyszłym” (Ef 1, 20-21). Jemu chwała i moc, cześć i uwielbienie, z wiecznym Ojcem i z najświętszym ożywczym Duchem, teraz i zawsze ,i na wieki wieków. Amen.