Strona ks. Artura Aleksiejuka

Trwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - o ile nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic uczynić nie możecie.
(J 15, 4-5)

Aby objawiły się dzieła Boże

09.05.2010
Aby objawiły się dzieła Boże

Chrystus Zmartwychwstał!

 

Drodzy bracia i siostry!

Dzisiejsza ewangelia wraz z Ewangelia z poprzedniej niedzieli O Samarytance tworzy pewną całość. Zarówno jedna, jak i druga, według praktyki starożytnego Kościoła, były czytane podczas obrzędów dla katechumenów, czyli przygotowujących się do przyjęcia Świętego Chrztu.

Pierwsza z nich, o Samarytance, koncentruje się na odniesieniu do Syna Bożego Jezusa Chrystusa, Który jest źródłem wody życia, która nie tylko zaspokaja pragnienie, ale powala oddawać prawdziwą część Bogu. Dzisiejsza Ewangelia opowiada o uzdrowieniu człowieka niewidomego od urodzenia, a więc takiego, który nigdy nie zaznał światła. Był on człowiekiem, który nie zaznał piękna i dobroci życia. Co więcej, jak wynika w dalszej części opowiadania, ten człowiek żebrał, a być może był wykorzystywany do żebrania. Ten obraz wyraża sytuację człowieka, który nie mając światła i mocy życia, żyje żebrząc, prosząc o życie.

Żebranie to stałe oczekiwanie na dar. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że tym żebrzącym był niewidomy, to wtedy jeszcze bardziej możemy uzmysłowić sobie, jakie było jego oczekiwanie na to, aby ktoś mu coś darował i jakie musiało być jego uczucie, gdy nie mógł komunikować się z otoczeniem za pomocą tego bodajże najbardziej bezpośredniego narządu, jakim jest wzrok. Był on w zupełnym zdaniu się na innych, nie mogąc wiele uczynić w zamian. A jeśli był wykorzystywany przez innych, to jego życie było niejako uprzedmiotowione tak, jakby nie miało wartości samo w sobie.

Niewidomy jest obrazem człowieka podległego grzechowi, noszącego na sobie skutki grzechu. Tak to też odebrali uczniowie Jezusa, gdy pytali: „Kto zgrzeszył: on czy jego rodzice, że urodził się niewidomym?” To pytanie zawiera w sobie pewien brak logiczny, gdyby bowiem ta ułomność była konsekwencją jego grzechu, to ten człowiek musiałby zgrzeszyć jeszcze przed narodzeniem, a przecież był niewidomy od urodzenia. Jezus ucina krótko sprawę doszukiwania się winy. Odpowiada na to, że „ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice”. Chrystus nie neguje w ten sposób ogólnego związku ludzkiego cierpienia z grzechem człowieka. Chce jednak wykluczyć proste zastosowanie łączenia ułomności ludzkiej z konkretnym grzechem.

Dalej Syn Boży stwierdza, że stało się tak, „aby objawiły się na nim sprawy Boże”. Bóg bowiem podejmuje ratowanie człowieka zniewolonego, zaślepionego przez grzech i z powodu grzechu. To, co Jezus przyszedł spełnić wobec ludzi, wobec każdego człowieka dotkniętego grzechem i jego skutkami, będzie dziełem Boga i będzie objawieniem chwały Bożej. To On, Jezus Chrystus jest narzędziem Bożego działania i objawieniem chwały Bożej. Dlatego też wprost mówi: „Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień”. Tam bowiem, gdzie jest Chrystus tam jest dzień, dzień działania i światła Bożego. Tym działaniem Bożym jest wyzwalanie człowieka z grzechu, czyli dawanie mu nowego światła, nowego spojrzenia na własne życie. Tego dokona Jezus przez śmierć na Krzyżu i przez Zmartwychwstanie. Za swego ziemskiego życia dokonuje gestów, które wyobrażają i zapowiadają to, co dokona się później. W tym celu Jezus splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył niewidomemu na oczy. Następnie polecił mu obmyć się w sadzawce Siloe – co się tłumaczy: Posłany. Niewidomy tak uczynił i wrócił widząc.

 

Ten niewidomy poszedł posłuszny słowu Chrystusa. Być może był wspomagany przez innych. Poszedł ku temu, czego nigdy nie znał, gdyż był ślepy od urodzenia. Poszedł z błotem na oczach i wrócił widząc. Zmieniła się całkowicie perspektywa jego życia. Zobaczył świat w sposób dotychczas nieznany. Ta przedziwna przemiana życia dokonała się wskutek spotkania z Chrystusem. Odtąd mógł świadczyć, że był niewidomy, a teraz widzi. Przejrzał dzięki mocy Tego, który położył mu błoto na oczy.

 

Drodzy bracia i siostry! Można być przekonanym, że się widzi i patrzeć tylko ze swego punktu widzenia, ale nie widzieć – nie widzieć poprawnie, nie widzieć w prawdzie. Można zaś otrzymać błoto na swoje oczy – czy to błoto własnych błędów czy oskarżeń bądź przypuszczeń o naszej winie, i przejrzeć dzięki posłuszeństwu Chrystusowi. Można więc doświadczyć, że jedyny właściwy punkt spojrzenia na wszystko to posłuszeństwo Bogu, niezależnie od winy czy jej braku. We wszystkim może się objawić chwała Boża. Amen.

Dodaj komentarz


Komentarze (1)

Kasia dodane: 18.05.2010 21:33
Bardzo mądre

Odpowiedz »