Strona ks. Artura Aleksiejuka

Trwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - o ile nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic uczynić nie możecie.
(J 15, 4-5)

Kamień u wejścia do grobu został odwalony

08.05.2011
Kamień u wejścia do grobu został odwalony
 
Chrystus Zmartwychwstał!
 
Drodzy bracia i siostry!
 
Dzisiaj, we wszystkich prawosławnych cerkwiach na świecie czytany jest fragment Świętej Ewangelii mówiący o św. Józefie z Arymatei, znakomitym członku Rady – Sanhedrynu, który udał się do Piłata prosić o ciało ukrzyżowanego Zbawiciela. Słyszymy również o niewiastach, które „po upływie szabatu” poszły do grobu, aby wonnościami namaścić ciało ukrzyżowanego Syna Bożego. Oczyma duszy dostrzegamy pusty grób i anioła, siedzącego na kamiennej płycie, gdzie złożone zostało ciało Chrystusa. W naszych uszach brzmią słowa skierowane przez anioła do niewiast: „Nie bójcie się! Szukacie Jezusa Nazareńskiego, ukrzyżowanego; On powstał i nie ma go tu. Oto miejsce, gdzie go złożono”.
 
Wielokrotnie, bracia i siostry, słyszeliśmy już tę opowieść i te słowa. Wielokrotnie, być może, zastanawialiśmy się nad tym, jak odnoszą się one do nas samych. Czyż nie wyczuwamy intuicyjnie, że to właśnie my jesteśmy – lub powinniśmy być – na miejscu tych niewiast zdążających do grobu Chrystusa? Czyż podobnie jak one również i my, podróżując przez nasze życie i stawiając kroki na drodze ku Chrystusowi, nie zadajemy sobie często pytań o nasz los, naszą przyszłość i przyszłość naszych bliskich. Jakże często pytania te świadczą o nas jako o ludziach lękliwych, słabych i niepewnych? Odczuwamy wielką sympatię do niosących wonności niewiast, gdyż tak jak one również my mamy pragnienie zbliżenia się i przebywania blisko Chrystusa, obdarowania Go tym, co mamy najcenniejsze. Jednocześnie przepełnia nas trwoga i poruszamy się ostrożnie, podobnie jak owe niewiasty, które z ukrycia – jak słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii – „przyglądały się, gdzie złożono ciało Zbawiciela”. Zwróćmy uwagę, jak nasze codzienne pytania i troski są podobne do przepełnionego obawami pytania niewiast: „Któż nam odwali kamień od wejścia, abyśmy mogły wejść i namaścić ciało Jezusa”.
 
Ich obawy okazały się jednak bezpodstawne. Kamień został już odsunięty! Wraz z nim prysły obawy przed brakiem możliwości przystąpienia do ciała Chrystusa. Jakże często, drodzy bracia i siostry, tym kamieniem, który zagradza nam – jeśli można użyć takiego określenia – współczesnym niosącymi wonności niewiastom, drogę do Boga jest brak wiary i ufności Bogu. Jakże często są nim sprzeciwiające się nadziei strach, trwoga i rozpacz, które każą nam rezygnować z wejścia na drogę mistycznego zjednoczenia się z Chrystusem, zatapiać się w sobie samych, pielęgnować w naszych sercach poczucie samotności, odtrącenia, a nawet ulegać zgubnemu poczuciu bezsensowności ciągłych codziennych zmagań z samymi sobą i otoczeniem. Ten nasz kamień, podobnie jak ów głaz znajdujący się u wejścia do grobu Chrystusa, bywa rzeczywiście bardzo wielki. Wydaje się tym większy, im bardziej zbliżamy się do Chrystusa, im bardziej jesteśmy świadomi naszej własnej niedoskonałości i grzeszności. Takim też wydał się niosącym wonności niewiastom. Takim wydaje się również i nam.
 
Tym niemniej – jak słyszeliśmy – „gdy spojrzały, zauważyły, że był już odsunięty”. Zatem ani jego wielkość, ani ciężar nie mogły sprostać mocy Zmartwychwstania, które – jak pisze św. Apostoł Paweł – jest osnową naszej wiary i podstawą naszej nadziei. Podobnie i my, bracia i siostry, w te radosne dni, chciejmy i potrafmy spojrzeć i zauważyć, że kamień naszych przeszkód w drodze do Boga może okazać się mały i lekki niczym piórko. Jeśli zaufamy Bogu i będziemy budować swoje życie na fundamencie wiary w Trójjedynego Boga, będziemy w stanie nie tylko dźwignąć ów kamień i samodzielnie odsunąć go z przestrzeni dzielącej nas od Chrystusa. Będziemy w stanie ujrzeć go nie jako ciężar nie do uniesienia, ale jako wyzwanie, możliwość dotarcia do Zmartwychwstałego. Nie będzie on przegrodą lecz łącznikiem, probierzem naszej wiary i nadziei w Chrystusie.
 
Odrzućmy zatem zgubny lęk i nie bądźmy bojaźliwi. Odważnie idźmy przez życie z imieniem Chrystusa wypisanym w naszych sercach. Nieśmy światu radość Zmartwychwstania. My bowiem, podobnie jak wspominane dzisiaj niewiasty, jesteśmy świadkami tego zbawiennego i centralnego w historii świata i człowieka wydarzenia. Zwróćmy uwagę na św. Józefa z Arymatei, który – jak słyszeliśmy – „śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa”. Nieco dalej zaś czytamy, iż złożył Chrystusa w grobowcu (...) „i przytoczył kamień przed wejście”. Nie słyszeliśmy, bracia i siostry, iż przy pomocy innych ludzi przytoczył ów kamień. Ewangelia mówi wyraźnie, że św. Józef z Arymatei sam go przytoczył, jakby dając nam do zrozumienia, że dla człowieka, który wierzy i ufa Bogu oraz śmiało wyznaje swoją wiarę, nie są straszne żadne niebezpieczeństwa – realne, czy też wyimaginowane. Dla człowieka dobrowolnie powierzającego siebie Bogu przetoczenie żadnego kamienia, nawet najcięższego nie stanowi trudności. Zgadza się to w pełni ze słowami samego Chrystusa, który powiedział, że jeśli ktoś ma wiarę chociaż tak małą, jak ziarnko gorczycy jest w stanie przenosić góry.
 
Drodzy bracia i siostry! Nie lękajmy się zatem i radujmy się w naszych sercach radością Zmartwychwstania. Niech ta radość będzie obecna w naszych czynach, myślach i słowach. Niech przez nasze świadectwo – jak słyszeliśmy to w dzisiejszym czytaniu z Dziejów Apostolskich – słowo Boże rozszerza się i umacnia mocą Zmartwychwstania Syna Bożego, któremu chwała i cześć na wieki wieków. Amen.

Dodaj komentarz